Autor Wątek: Babia i okolice Policy zimą  (Przeczytany 1038 razy)

Maciek

  • Administrator
  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 67
    • Zobacz profil
    • Email
Babia i okolice Policy zimą
« : Kwiecień 09, 2010, 09:03:16 »
Oto podsumowanie wrażeń i ciekawa opowieść o przygodach podczas zimowego zdobywania Babiej Góry i sąsiednich gór Beskidu Żywieckiego.  ;)
No i stało się! Pierwsze koty za płoty :D. Kiedy jechaliśmy autem z Katowic do Zawoi cały czas padał deszcz. Krótki przystanek w Wadowicach nic tu zmienił. Ciężkie ołowiane chmury, przesuwały się jednak coraz prędzej. Podczas historycznego wjazdu moim autem na rekordową dla niego wysokość 1012 m n.p.m. na Przełęcz Krowiarki krajobraz stawał się zupełnie inny. Bajkowa, śnieżna kraina, bardzo śliska droga i ten śnieg na parkingu, padał tam już wyłącznie śnieg. Uzbrojeni po zęby, ruszyliśmy czerwonym szlakiem w las. Dobrze ubity śnieg, średnia widoczność, delikatne podmuchy wiatru. Lekkie opady białego puchu, średnio strome podejście. Kilka przystanków. Była okazja się rozgrzać  ;).

Sytuacja zmieniła się kiedy zaczęliśmy wychodzić z lasu na Sokolice (1362 m n.p.m.). Jest tam kilka drzew, krzewów, ale to wyraźnie eksponowany szczyt, jak spojrzeliśmy w dół widać było stromo opadającą już w tym miejscu północną ścianę masywu. Coraz potężniejszy wiatr z kierunku północnego i północno-zachodniego dawał znać o sobie. Humory jednak nam dopisywały. Był i termos z żurkiem własnej roboty. Podczas podejścia dalej, na Kępę (1330 m n.p.m.), zauważyliśmy, że wiatr raz słabnie raz się bardzo nasila. Widoczność się bardzo gwałtownie zmieniać, podobnie jak oświetlenie. Chmury zaczęły najpierw jaśnieć, potem zaczęło pojawiać się słońce, wreszcie ujrzeliśmy niebo i niemal całą przestrzeń dookoła. Wyraźnie byliśmy na granicy frontu, który poszedł na Tatry.

Znaleźliśmy się ponad chmurami, wysoko, czasem jakaś ciemna lub rzadziej biała chmura uderzała o północną ścianę Babiej Góry i unosiła się do góry, a następnie z potężną prędkością przelatywała przez nas, bo szliśmy grzbietem, na południe, czy południowy wschód. Zrobiliśmy wtedy bardzo piękne zdjęcia. Wręcz fenomenalne. Atak szczytowy z Głowniaka na sam szczyt Babiej Góry był najtrudniejszym wyzwaniem tyleż technicznym (kamienie, szczeliny w śniegu), co głównie kondycyjnym. Sam wierzchołek był bowiem w środku chmury, a szalał w nim prawdziwy wicher. Mocno nami rzucało, widoczność spadała. Bardzo silny wicher. W końcu osiągnęliśmy szczyt! Królowa Beskidów zdobyta zimą! :D 1725 m n.p.m. Schroniliśmy się na wierzchołku za kamienną ścianą. Kilka fotek, termosy, czekolady i dół. Czerwonym szlakiem przez Przełęcz Brona (1408 m n.p.m.). Pogoda zaczęła się poprawiać już bardzo wyraźnie. Zwłaszcza po stronie polskiej. Kiedy potem wyłoniła się cała ośnieżona północna ściana Diablika, zamarliśmy bez ruchu. Ta góra ma coś z Nanga Parbat…  ;D.

Tymczasem od Przełęczy Brona do nowego schroniska Markowe Szczawiny właściwie zjechaliśmy na czym się dało. Od taka zjeżdżalnia powstała. Po posiłku w schronisku i odpoczynku, już latarkami ruszyliśmy, i to jest nowość, niebieskim szlak wzdłuż masywu do Krowiarek tzw. Górnym Płajem. Coś pięknego! Dla mnie to absolutna premiera, podobnie jak i jakikolwiek szlak od czy do Krowiarek. Bardzo pewna, pięknie poprowadzona spacerowa, równa, ubita śniegiem i szeroka droga. Na niemal stałej wysokości przez cały czas. Coś pięknego! Kiedy doszliśmy do Krowiarek, na niebie świecił księżyc, migotały gwiazdy, nastała wręcz cisza absolutna. Cudowna, księżycowa noc.

Po nocnej pizzy z piwkiem w Zawoi, zawinęliśmy się z naszego pensjonatu i po porannej mszy, postanowiliśmy, że w Pasmo Policy pójdziemy zielonym szlakiem przez Hujdy (824 m n.p.m.). Kiedy tylko ruszyliśmy, zauważyliśmy, że wzmaga się wiatr. Przez kolejne godziny aż do wieczora praktycznie szliśmy w wichurze i tylko, to że niedzielna wycieczka była niemal w całości była w lesie, dawało nam jakąś osłonę. Mało chmur, ostre słońce, piękna widoczność. Drzewa kołysały się niemiłosiernie! Doszła do nas w międzyczasie wiadomość o wstrzymaniu konkursu skoków narciarskich w Wiśle… Żarty się kończyły. Kilka przystanków, latających czekolad itp.  :). Zielony szlak wyraźnie niemal cały czas pod górę, raczej nie przetarty, nogi się coraz nam zapadały. Pokonywaliśmy coraz mniejsze odległości w coraz dłuższym czasie. Na rozstaju dróg, przy Trzech Mostkach, gdzie dalej mieliśmy iść szlakiem niebieskim zrobiliśmy solidny odpoczynek. Nie zabrakło czekolad, gorącego rosołu czy pysznych kanapek.

To co się dalej stało, nieco przerosło moje oczekiwania. Baaardzo stromy niebieski, choć krótki, fragment niebieskiego szlaku, kompletnie nieprzetarty bardzo dał się nam we znaki. Jeden z naszych kolegów chwilowo zasłabł. Zdecydowaliśmy, że wejdziemy spokojnie na Kiczorkę (1249 m n.p.m.) i tyle! Dojście dalej żółtym łącznikiem z niebieskiego na wspomnianą Kiczorkę, przez którą przebiega główny magistralny, czerwony szlak, odbywało się przy potężnym wietrze, częściowo odkrytych skałach, świetnie widocznych z Hali Śmietanowej, no i niesamowitych meandrach śniegu. Potężne zwały między drzewami, a szlak bardzo wąski. Najciekawsze widoki były jednak z okolic Hali Śmietanowej. Pod Kiczorką na żółtym szlaku, przy otwartej przestrzeni, ponad koroną drzew było widać całą, Babią Górę. Zastygliśmy w bez ruchu… Gigantyczne podmuchy, wręcz tornada na północnej ścianie Diablika. Spektakularne śnieżyce, zamiecie i zadymki. Widoczność dobra, ale nie wiem czy ktoś o zdrowych zmysłach wchodził wtedy na Babią. Bardzo ryzykowne!
 
Zejście do Hali Śmietanowej było nieco strome, ale potem spokojne. Wiatr nieco zmalał. Postanowiliśmy zejść do Zawoi niebieskim szlakiem, ale wcześniej chcieliśmy wejść na Mosorny Groń żółtym szlakiem (1047 m n.p.m.). Od właścicielki pensjonatu, dzień wcześniej, dowiedzieliśmy się, że miały się tu dziś odbyć zawody w zjeździe… Nic z tego. Żywej duszy. Tylko Goprowiec z psem nas minął. Piękny widok z Mosornego na monstrualną północną ścianę i cały masyw Babiej. A nad Krowiarkami było widać bielutkie Tatry Zachodnie  ;). Wyszły piękne fotki!

Dziękuję za udział w wyprawie i pomoc Piotrkowi (jego zupki w termosie weszły do kanonu), Grześkowi (dowcip na każdą pogodę!), no i Michałowi (rozmowy, motywacja na szlaku). Do następnego razu!  :)
« Ostatnia zmiana: Październik 25, 2010, 06:10:38 wysłana przez Admin »

heniek00

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 3
    • Zobacz profil
Odp: Babia i okolice Policy zimą
« Odpowiedź #1 : Sierpień 07, 2018, 01:57:13 »
Świetna relacja. Wybieram się we wrześniu w te rejony pierwszy raz w życiu :) liczę na podobnie pozytywne przygody!

nedra

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 3
    • Zobacz profil
    • Skuteczny sposób na łupież pstry
Odp: Babia i okolice Policy zimą
« Odpowiedź #2 : Sierpień 28, 2018, 01:07:39 »
Brzmi to naprawdę super. Będę musiała sama się tam wybrać. Kolejny punkt na mapie, który trzeba odwiedzić, a życia więcej nie przychodzi. ;)

Wittek

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 3
    • Zobacz profil
Odp: Babia i okolice Policy zimą
« Odpowiedź #3 : Sierpień 30, 2018, 09:22:46 »
Jak widać góry nie muszą być wysokie, żeby przeżyć dużo przygód :) Zazdroszczę takiej wyprawy hehe
Zobacz jak dbać o swoje ciało za pomocą naturalnych sposobów na https://portalkosmetologiczny.pl/