Autor Wątek: Podsumowanie Skrzyczne zimą od wschodu, 29 stycznia  (Przeczytany 1075 razy)

Błażej

  • Administrator
  • Nowy użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 12
    • Zobacz profil
    • Email
Podsumowanie Skrzyczne zimą od wschodu, 29 stycznia
« : Marzec 05, 2011, 03:46:04 »
    Nie było łatwą decyzją prowadzić wycieczkę po niedospanej nocy z "...małą czarną". ;) Teraz wiem, że było warto. :) Znacznie trudniej już jednak sklecić posta ze stałym przynagleniem. Ale czego się nie robi dla przyjaciół. :)
    Już sam dojazd do Ostrego budził niemało pozytywnych odczuć. Wyminięcie Palenicy z poziomu Lipowej to nie byle orzech dla pasjonatów open racingu, a przecudne pejzaże wybitnie nastrajają do weryfikacji lokalnych upodobań. Na miejscu w Ostrem spotkaliśmy się  punktualnie, co umożliwiło start bez opóźnień. Pogoda wprost zapraszała do wędrówki. :)
     Nasza ośmio osobowa ekipa uzbrojona po kark, po dość niefortunnym ataku szczytowym na Pilsko sprzed niespełna trzech lat, przygotowana była na prawdziwe starcie tytanów. Nie obyło się bez stuptutów, puchowych kurtek, grubych rękawic i czapek. Temperatura wprawdzie minusowa, acz przystępna zdeterminowanym turystom. Zaczęło się...
     Po ponad godzinnym marszu przez gęsty bukowy las dotarliśmy do Hali Jaskowej, gdzie znajduje się kamienna tablica upamiętniająca nadanie jej przez króla Jana Kazimierza 150 lat temu nazwy na poczet zasług Miołaja Jaska w walce ze Szwedami. W ramach przypomnienia tamtejszych wydarzeń pozwoliliśmy sobie na małą inscenizację bitwy śnieżnej mającej ściśle historyczno-patriotyczny wydźwięk. Pomimo, że oddział Szwedów napierał bardzo zaciekle, armia Polska z Jaskiem na czele broniła się dzielnie do ostatniej kropli krwi, odnosząc w końcowym rozrachunku niekwestionowaną wiktorię! :) Na ostudzenie walecznych nastrojów w ruch poszły gorące termosy, czekolady i inne staropolskie przysmaki...
     W schronisku znaleźliśmy się dość prędko po wynurzeniu z lasu. Zaskoczyła nas nie tylko słoneczna pogoda, tuzin narciarzy i sprawny wyciąg, ale również nasze nieprzejednane nastroje, które po przeszło bądź co bądź 1257m. wcale nie wyglądały na zszargane. Wprost przeciwnie, niemało radości, uśmiechów i cichych westchnień satysfakcji, które po niedoszłej zimowej eskapadzie na Pilsko, tym razem malowały się na naszych twarzach. W schronisku dziabnęliśmy parę kromek i po litrze napojów, aby uzupełnić zapasy świeżym wrzątkiem. Ten musi nam starczyć na kolejne 4-5 h. Szereg fotek pod radiostacją przekaźnikową wydawał się ukoronowaniem wycieczki, jednak prawdziwym był chyba jednak rozległy widok, który sięgał przeszło grubo z 200 km. Ponad wysciełanym chmurnym dywanem dotrzec można było nawet wierzchołki Sudetów!
     Drogi jednak nie koniec, to zaledwie jedna trzecia. Nasza uwaga skierowana została w stronę Malinowskiej Skały. Odcinek o tyle pajzarzowy, co wietrzny. Śnieg wprawdzie ubity i droga przechodzona przez narciarzy, jednak pomimo, że bez podkładów, na makijaże trzeba było uważać. Klasyczny odcinek do Małego Skrzycznego bez zakłóceń pokonaliśmy małymi grupkami, to wspominając dzieje z sąsiedniej Brennej za Hyrcą, to rozważając co mniej istotne biznesowe drobiazgi. :P Mała zawietrzna przerwa, ostatnie podejście w las i cel kolejny cel zdobyty. Malinowska zima nic nie traci ze swojego uroku osobistego. Nadal kusi swoją strukturą i budzi instynkty wspinaczkowe. Teraz jednak dość śliska, bez należnego sprzętu pozostała niemal nietknięta. Nikt tu nie skakał z kamienia na kamień, ani nawet nie wspomniał o sąsiedniej jaskini, która była niegdyś siedzibą Ondraszka.  Tak jak nikt nie wspomniał o nowo odkrytej jaskini „Miecharskiej”. :o
      Po fotce i schodzimy, bodaj jednym z ciekawszych szlaków w okolicy Skrzycznego. Ciekawym nie tylko z uwagi na małą popularność, ale przede wszystkim ze względu na niezwykłą ekspozycję południowej ściany tego cudownego masywu.  Po przejściu przeszło 500 m. w dół nasza grupa podzielila się na dwie pomniejsze, aby na dole zdać relacje z obu szlaków. Jedna grupa do końca schodziła szlakiem żółtym, czyli w zasadzie granią przez gaj Łukaszne, podczas gdy druga za Kościelcem zeszła w las o tej samej legendarnej nazwie. Las gęsty, acz z prześwitami, to na rogalikową ścianę wraz z z prowadzącą serpentyną drogą na szczyt, to znów w dół na Malinowski Potok. Miejsce wciąż bardzo naturalne i dość dzikie. Sporo zdrowych, ale również połamanych wiatrem drzew. Ścieżka ciekawa i wręcz wymarzona na duchowe spacery, czy prywatne niedokończone rozmowy…
     Na dole nie przyszło nam długo na siebie czekać. Po neispełna 10 min. Z rumianymi bananami na twarzach mogliśmy się nacieszyć kolejnym niekwestionowanym sukcesem, sukcesem o tyle istotnym, co zamykajacym zimowy sezon. Jako ciekawostkę dodam tylko, że w tym dokładnie okresie nie byliśmy tam sami… Zaledwie dzień wcześniej tuż nad naszymi głowami ujrzelibyśmy zaprzyjźnionego salsero i paralotniarza rodem ze Wschowy:
http://www.youtube.com/watch?v=HuL4HfZv15o
     Pozdrawiam i do zobaczenia niebawem! :)
« Ostatnia zmiana: Marzec 05, 2011, 11:48:56 wysłana przez Admin »
"To moja droga z piekła do piekła
W przepaść na łeb na szyję skok!
"Boskiej Komedii" nowy przekład
I w pierwszy krąg piekła mój pierwszy krok!..."
"...Do piekła! Do piekła! Do piekła!
Nie mam czasu na przejażdżki wiedźmo wściekła!"

Szypułka

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 3
    • Zobacz profil
Odp: Podsumowanie Skrzyczne zimą od wschodu, 29 stycznia
« Odpowiedź #1 : Sierpień 24, 2018, 01:54:58 »
Czy w najblizszym czasie  bedzie organizowane cos podobnego?
Góry są jak wąż - piękne, ale ich nieznajomosc potrafi zabic.

Gorski66

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 3
    • Zobacz profil
Odp: Podsumowanie Skrzyczne zimą od wschodu, 29 stycznia
« Odpowiedź #2 : Wrzesień 06, 2018, 03:01:56 »
Świetna relacja! Ja też swoją umieszczę jak wrócę z eskapady po Tatrach <3