Autor Wątek: Śmierć w polskich górach  (Przeczytany 3122 razy)

Maciek

  • Administrator
  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 67
    • Zobacz profil
    • Email
Śmierć w polskich górach
« : Maj 23, 2011, 11:56:19 »
Ano właśnie. Śmierć i do tego w górach. Czemu by o tym nie napisać czegoś? A powód jest jak najbardziej aktualny, bo oto ukazał już czerwcowy numer miesięcznika n.p.m. Dodajmy, wyjątkowo ciekawy, kto wie czy nie przełomowy…

Co prawda już w zeszłym miesiącu był specjalny numer w okazji 10-cio lecia tego pisma turystyki kwalifikowanej, a nie raz można uświadczyć dramatycznych i osobistych wyznań najwybitniejszych polskich czy zagranicznych himalaistów, gdzie wydarzyły się liczne tragedie, to jednak moją uwagę zwrócił szczególnie felieton poświęcony śmiertelnemu wypadkowi niedoszłego, tegorocznego maturzysty Pawła Piesia z Warszawy. Artykuł nosi tytuł „Wystarczy tylko potknięcie”. Przyznacie, że dość wymowny… Dużo w n.p.m ukazuje się oprócz w/w wywiadów czy autorskich tekstów alpinistów, tekstów, lepszych lub gorszych od zwykłych śmiertelników, którzy byli i ówdzie no i zechcieli się z nami czymś tam podzielić, polecić.
 
Tekst o Pawle trąci wysokogatunkową publicystyką na pograniczu podstawowych problemów etycznych i psychologicznych, a nawet i teologicznych. Powoli poznajemy historię i bardzo ciekawe patrzenie na świat, na drugiego człowieka, przez młodego, kochającego, nie tylko, góry chłopaka. Dobrze się zapowiada. Kolejne etapy jego rozwoju wiodą go do Hali Gąsienicowej, gdzie przyjedzie mu samotnie, zimą, spotkać śmierć, na, świetnie mu znanym, Kościelcu… Niby historia prosta, ale jednak przy dokładniejszym poznaniu, niezwykła. To był bardzo intrygujący chłopak, wzorował się na Ś.P. doktorze Morawskim i coś z niego miał. Magia i poziom prowadzenia rozmowy, a także zachowanie, czy to podczas wędrówki z przyjaciółmi, czy przy wspinaczce, ujmuje nawet wiele starszych od niego. Oto nieco zapomniana sztuka piękna i estetyki poruszania się na ścianie, ale i człowieczeństwa, niesienia pomocy, wygląda w świecie bylejakości i egoizmu, niczym brylant. I to u 18-sto latka. Niestety każdy popełnia błędy, po co Paweł, o tak dziwnej porze wyszedł zimą na Kościelec, co go pociągnęło? Jeszcze raz zachęcam do przeczytania tematu numeru o śmierci w górach „Wystarczy tylko potknięcie”. Kawał porządnej, rzetelnej, ale i refleksyjnej publicystyki, brawa dla Pana Redaktora Krzysztofa Ulanowskiego! Pismo celuje naprawdę wysoko!  8)

Kto wie czy nie bardziej zapadającym tekstem będzie tekst ponownie w/w autora „Ginie jedna osoba na sto”. Rzecz o Tatrach i wypadkach w nich. W sumie wiemy dużo. Ale statystyki śledzone przez 100 lat, wręcz szokują, a najbardziej to, że im więcej mamy gadżetów ratujących życie, wzywających pomocy, tym więcej mamy obecnie pewności siebie, a już na pewno coraz bardziej i niebezpieczniej ryzykujemy! Przez 100 lat istnienia TOPRu zginęło niemal... 900 osób! Najwięcej turystów: 480, potem taterników: 159. Mamy też lawiny: 107 ofiar, samobójstwa: 69, a także pozostałe wypadki jaskiniowe czy narciarskie. Ilość wypadków śmiertelnych poprzez upadek z dużej wysokości (odpadnięcie) jest spora, ale i zwykłe poślizgnięcia sieją spustoszenie i to niesamowite!  :o Do tego zawały, wyczerpania organizmu. Co tu dużo mówić. Góry to góry! A Tatry wybitnie nadają się na góry, które żądają nie tylko planu, ale i doświadczenia, rozpatrzenia i przewidzenia wielu niebezpieczeństwa, zagrożeń, a i tak wszystkiego nie przewidzimy. Jednak możemy być lepiej przygotowani, wyposażeni, a nie wolno nam ulegać zaufaniu do sprzętu. Co innego do siebie i do pozostałych. Do tego ciekawy wywód o wyprawach samotnych, jak i tych grupowych, gdzie często poczucie że „w grupie raźniej, luźniej” kończy się często na cmentarzu i kilku pochówkach na raz…  ???  Warto o tym pomyśleć. Czasem wspólne związanie się liną może być zbawieniem, ale czasem - nie koniecznie.

Mnie uderzyło to jak banalne błędy, dziwne zachowania miewali lub miewają, naprawdę wielcy ludzie gór. Zawsze, proszę, pamiętajcie o bezpieczeństwie, przezorności, ryzykowaniu naprawdę z głową no i  tym, że sprzęt nie myśli. Póki mamy głowy – korzystajmy z nich!  :P

P.S.
  W numerze jest też rozwiązanie konkursu 10 szczytów na 10-lecie pisma, 3 najpiękniejsze góry na fotografii, no i 10 dowodów – „Dlaczego góry są lepsze od morza”? Dowód lingwistyczny i matematyczny, powalają z miejsca :D Polecam! Do kupienia m.in. w „Empikach”.  ;)

lukasek

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 1
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Śmierć w polskich górach
« Odpowiedź #1 : Grudzień 07, 2011, 08:07:50 »
Książka świetna ,warta uwagi .

--
Sprzedaż mieszkań Łódź

Jedrek

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 3
    • Zobacz profil
Odp: Śmierć w polskich górach
« Odpowiedź #2 : Luty 13, 2018, 09:52:57 »
Śmierć w górach to ciągle aktualny temat... kto kocha góry i wspinaczki, musi się liczyć z ryzykiem ... pasja piękna ,ale niebezpieczna  ;)
Dowiedz się więcej o problemach z naczynkami na http://zamykamynaczynka.pl/efekty-i-przeciwskazania/