Autor Wątek: Podsumowanie wyprawy na Baranią Górę w Święto Niepodległości  (Przeczytany 1619 razy)

Maciek

  • Administrator
  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 67
    • Zobacz profil
    • Email
Nie wiem czy pamiętacie taką reklamę z telewizorni… jak to szło „Emerytura niczym niekończąca się przyjemność” i widać starsze małżeństwo na leżakach popijające drinki na molo, a nad turkusowym morzem wznosi się samolot pewnego towarzystwa emerytalnego, do którego ów para się uśmiecha  8).

No właśnie, już bardzo dawno nie czułem się tak lightowo. Jakbym coś zażył, a zaczęło się od meldunku Adama Guida, naszego Speca od Beskidów, ranno, budząc przy tym pół ul. Gliwickiej i Plac Wolności. No, ale jak się potem okazało, były w Polsce miejscowości, gdzie nie krzyki w Święto Niepodległości, były problematyczne dla mieszkańców. Poczujmy jednak Chillout  :P.

Przejazd przez Bielsko, to otwarciu obwodnicy to poezja. Zabranie pięknej, koleżanki Agnieszki, kto wie czy nie zwiększa tej liryki. Do tego Szczyrk: chichy, senny, otępiały, wymarły. Nieco emocji na serpentynach Przełęczy Salmopol. W między czasie chmury się rozpraszały, słonko coraz mocniej królowało na niebie. Na samym Białym Krzyżu jednak było mroźno, auto dało radę, podobnie jak dmuchawa i drugi wóz Kasi ze Zbyszkiem, którzy wieźli trzecią część szefostwa COG, rozpasanego na tylnym siedzeniu.
 
http://www.youtube.com/watch?v=n8tlRcsTzMA

Ogólnie dwa prawie pełne auta z Katowic i Tychów przez Bielsko dotarły na parking w Czarnej Wiśle, na tyłach jeziora i zapory. Dotarła także, ale od strony Wisły i nowa ekipa COG Katowice ze… Świętochłowic. Młoda, sprawa ekipa w składzie dowódcy Pawła z Edytą, zabrała na pokład swojego krążownika… innego Pawła z Sandrą, a także Tomka. Wesoła gromadka, tak dobrze się bawiła w aucie, że dojechała początkowo na… Kubalonkę i zorientowała się, że raz nas tam nie ma, i że szlak zamiast być czarny i jest czerwony… :o.  No cóż. Jak wiemy GSB nie jest zbyt łatwy potem, toteż nasi nowi kompani zawrócili i nas dogonili(!), kiedy my szliśmy sobie czarnym szlakiem na Przysłop. Sęk w tym, że rozważaliśmy z Adamem i Błażejem, aby iść do nich na skróty, do czerwonego szlaku, tymczasem nasze zguby przyszły do nas. Tak czy inaczej potem już szliśmy razem  :D.

Sporo drzew z lasów wywożą tam potężne maszyny. Coraz piękniejsze niebo, zero chmur, pełne słońce, ale… nie było upałów. Obiektywnie było jednak ciepło. Typowa późna jesień w Beskidach, ale bardzo słoneczna. Idąc nudnym asfaltem nie brakowało tematów do rozmowy. Adam coś wspomniał o historii, ja kilka słów o Czarnej Wisełce, która obok płynęła malowniczo, no i formowała się ze strumyków na naszych oczach. Wreszcie asfalt się skończył. Mocniejsze podejście, ciekawe drzewa, krzewy i wraz z wysokością zaczęło robić się zimniej. Drzewa dawały cień, ale nie było wiatru. Leśna Chata i Przyszłop dawały już pewne widoki i pełnie dnia. Ponieważ ekipa od Pawła miała bardzo dużo jedzenia, także ciepłego(?) toteż poszli dalej, a my na obiadek do schroniska. Ceny faktycznie przyprawiają o ból głowy. Choć da się zjeść. Agnieszka popiła piwem :D lekarstwo(!), co przywróciło jej utracone siły…  ;D

Dalej już trójkolorowym szlakiem udaliśmy się samym grzbietem na wysokości 1000 m n.p.m. przez Wierch Równiański 1160 m n.p.m i Wierch Wisełka (z tzw. Wykapami Czarnej Wisełki) 1192 m n.p.m. wprost na Baranią Górę 1220 m n.p.m. Sęk w tym, że kolo 1000 m n.p.m. zaczęło się robić biało, mroźno i zimno. Było trochę jak w innej krainie, co widać myślę dobrze na naszych zdjęciach w galerii. No i ekipa co miała nad nami 30 minut przewagi, żeby nie zamarznąć na szczycie zeszła na dół ku spotkaniu z nami. Okazało się, że nie wszyscy wiedzieli o pętli… jak mogłem tego na początku wycieczki nie powiedzieć. Widać, że forum i strona COG to za mało  :).

Oczywiście czerwony nos Edyty nie wyglądał optymistycznie, ale wszyscy weszliśmy, niektórzy, drugi raz tego dnia, na Baranią. I było na po popatrzeć, szczególnie, że całe wschodnie zbocze nie ma lasów. Nic a nic. No, w sierpniu 2008 było inaczej. Szkodniki, choroby drzew, zanieczyszczone powietrze itp. Szkoda, ale Tatry, Babia Góra i Pilsko wyglądały bardzo majestatycznie. Tatry oczywiście bielutkie. Niebo nadal błękitne, słońce jakby niżej, żółte. Jest i wieża, to się nie zmieniło. Widoki były piękne też są w naszej galerii! Michał i Agnieszka bardzo trafnie rzucali śnieżkami w nas na dole, przy okazji strasząc pozostałych. Raz Michał trafił prosto w pokrowiec mojego 16’ scyzoryka. Zabawiliśmy nieźle na szczycie. Oto link do fotek z tej wyprawy.:

http://www.cog.org.pl/galeria/index.php/beskid_slaski/Barania-G-ra-listopad-2011

Za to zejście… było niebieskim szlakiem przez źródła Białej Wisełki, Kaskady Rodła, piękne i bardzo charakterystyczne ściany. To inna opowieść, szkoda, że baterie siadły w aparacie. Przepiękna droga na wiosnę. Warto tam wrócić. Cudna trasa! Dziękuję wszystkim  :) Pomyśleć, że w tym dniu, także i w naszej stolicy płynęła ta sama, spokojna Wisła…  ;)

« Ostatnia zmiana: Listopad 18, 2011, 12:07:28 wysłana przez Maciek »

Malinaa

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 1
    • Zobacz profil
Odp: Podsumowanie wyprawy na Baranią Górę w Święto Niepodległości
« Odpowiedź #1 : Czerwiec 22, 2015, 12:54:44 »
Witam,

jak dla mnie to świetna przygoda. Nie wiem czy dałabym rade tyle przejść, ale warto spróbować. Szczyrk uwielbiam, resztę muszę zwiedzić.

Olgierd

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 2
    • Zobacz profil
Odp: Podsumowanie wyprawy na Baranią Górę w Święto Niepodległości
« Odpowiedź #2 : Sierpień 06, 2016, 12:50:47 »
Bardzo ładnie. Wielkie podziękowania za film. Raport bardzo mi się podoba. W takich warunkach musiało być to ekscytujące przeżycie.   

babajaga00

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 3
    • Zobacz profil
Świetnie opisana wyprawa :) podziwiam. W tym roku wybieram się też w te rejony. Ahoj przygodo!