Autor Wątek: Uzasadnienie decyzji przejścia w stan administrowania COG w Katowicach  (Przeczytany 1608 razy)

Maciek

  • Administrator
  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 67
    • Zobacz profil
    • Email
Obiecałem niektórym Sympatykom, że pod koniec lipca ma się ukazać uzasadnienie decyzji przejścia w Stan Administrowania COG w Katowicach. Oto ono  :).

Najprościej mówiąc, jak już kiedyś wspomniałem, nasze górskie plany zweryfikowało samo życie. Bez wątpienia najwięcej do powiedzenia miało zamieszanie wywołane zbyt częstymi zmianami pracy wszystkich członków zarządu naszej organizacji. A ściślej mówiac zmianą miejsc pracy, a także, choć w mniejszym stopniu.
 
Już podczas pracy i mieszkania w Katowicach bardzo ciężko było mnie i Błażejowi znaleźć czas i pieniądze na Kurs Wspinaczki Skałkowej. Do tego kupno szpeju, zwłaszcza cholernie drogiej liny jak i chodzenie zimą na ściankę, także było poza naszym zasięgiem. Cieszy, że chociaż Adam, trzeci członek zarządu, mimo przeprowadzki z Kielc pod Opole, znalazł wolny termin i środki na Kurs Wspinaczki Skałkowej, na Jurze. Nigdy jednak nie starczało czasu na profesjonalne podejście do wspinaczki.

Do tego nakładała się ogromna ilość obowiązków związana ze stroną informatyczną, jak wysyłanie maili z zaproszeniami na wycieczki, czy prowadzenie strony www.cog.org.pl, jego forum, galerii, jak i organizatorską - przy planowaniu trasy, rezerwacji noclegów. Poza tym sam miałem sporo pracy moderatorskiej na jednym z portali kolejowych, pomagając mu. Z czasem i to musiałem ograniczyć do 30%.

W końcu okazało się, że największą popularnością wśród Sympatyków cieszą się… piesze wycieczki po Beskidach co było bardzo miłe, ale nie stanowiło górskiego rozwoju organizacji i jej członków. Oczywiście letni wypad jubileuszowy w naszymi dziewczynami w Tatry Wysokie, ekstrymalnie zimowe wejścia na Babią Górę, Pilsko czy spartański, jesienny wypad na Lasek, a zwłaszcza wiosenny na Jasień i oranie boso totalnym w błocie Beskidu Wyspowego były i są ogromnym osiągnięciem i to pod każdym względem, zwłaszcza organizacyjnym! Nie mniej, duża część Beskidu Wyspowego, Niskiego, Sądeckiego, Gorców nie mówiąc o Bieszczadach i Sudetach, nawet nie została dotknięta… Notoryczny brak czasu i pieniędzy spychał te wypady na bliżej nie określoną przyszłość. Jedynie Tatry trzymały fason i wyznaczały coraz śmielej, odważniejsze pomysły, wymagające ryzyka, techniki, a nie tylko dobrej kondycji. Z roku na rok poprzeczka zostawała podwyższana, nadal jednak pozostając w sferze szlaków turystycznych.

Dopiero październik rok temu przyniósł przełom i mieliśmy część wspinaczkową po drogach taternickich i to bez przewodnika. Ponieważ jednak była to operacja nielegalna (w dodatku w Parku Narodowym), toteż nie zdecydowaliśmy się zamieścić komentarza i zdjęć z niej na naszym portalu, a jedynie kilka fotek i opis z treningowego, ale i wcześniejszego, legalnego wejścia trekkingowego na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem. Po szlaku, jak zwykli turyści. To był bardzo ważny wypad również dlatego, bo wziął w niej udział cały ówczesny Zarząd COG w Katowicach. Wreszcie nieco poznaliśmy siłę wzajemnie, naszą trzyosobową grupę i jej możliwości. Bezcenne!  ;D

Niestety, nasze drogie niewiasty coraz bardziej usiłowały forsować ideę, aby głównym zadaniem COG w Katowicach były… łatwe, lekkie i przyjemne wycieczki, w doskonale znanym na Śląsku wszystkim, pobliski Beskid Śląski i Żywiecki. Oczywiście tylko nie zimą  :P Ewentualnie na Jurę, ale nie po to aby się wspinać, a zwiedzać zamki  :o

Nie takie główne cele przyświecały twórcom tej organizacji i nigdy takie nie będą!!!

Większość nie zawsze ma rację… Poza tym, to żaden gorski rozwój, a tylko tworzenie zbytecznej konkurencji dla innych, specjalizujących się w Beskidzie Śląskim i Żywieckim, organizacji górskich, instytucji, fundacji, które były i są z nami bardzo mocno zaprzyjaźnione!

W Beskid Śląski i Żywiecki można oczywiście jeździć, ale prywatnie (tj. np. z naszą drugą połowka, ewentualnie jeszcze dodatkowo z przyjaciółmi czy rodziną) albo jako… zaproszony gość przez kogoś czy jakąś inną organizacje, także jako osoba prywatna.

I tu muszę Wam się zwierzyć, że bardzo często byłem zapraszany na różne wypady, konferencje, festiwale górskie przez właśnie takie instytucje, ale także osoby prywatne, które wcześniej słabo znałem. Nie ukrywam, że stanowisko dyrektora niesie ze sobą sporo zaproszeń, ale i dramatyczne decyzje notorycznego odmawiania (..). W końcu jednak zdecydowałem się na większą ilość chodzenia po górach prywatnie i jako gość z innymi, renomowanymi, organizacjami – niestety kosztem działalności COG w Katowicach. I co? I nie żałuję! Bardzo, bardzo dużo się dowiedziałem i poznałem fantastycznych ludzi :D! Najbardziej żałuję, że musiałem kiedyś odmówić, dość ekstrymalnych, wypadów z kilkoma moimi kolegami, jednemu aż trzy razy z rzędu (…). Może kiedyś się spotkamy na szlaku, albo poza nim  ;). Szczerzę w to wierzę! Oczywiście, osobnym tematem były wypady na rowerze górskim w pobliskie Beskidy czy na Jurę (często połączone ze wspinaczką bez liny - „na żywca” ), na co, o dziwo, jakoś znajdywał się czas i chętni, oczywiście, prywatnie. W końcu mało kto wie, ale niektórzy na Śląsku kojarzą mnie tyleż w górami, co właśnie z rowerem. A dodam, że jeszcze uwielbiam pływać, tak zwyczajnie, jak i na kajakach. Koniec końców, także prośby, aby ktoś podzielił się swoimi doświadczeniami, wspomnieniami i  napisał coś o tym na naszym forum czy udostępnił swoje zdjęcia na naszą galerię z naszych wspólnych, górskich wypadów w ramach COG - stawały się coraz bardziej uciążliwe. A od kiedy stało się jasne, że ponownie od lipca br będę pracował w wielkiej zachodniej korporacji w Krakowie, nie było mowy o jakimkolwiek kierowniczym stanowisku dla mnie w COG w Katowicach, w nowej kadencji.

Jeśli chodzi o moich zastępców i jednocześnie przyjaciół, no cóż, u nich to już kompletny wir pracy! Adam nie dość, że przeprowadził się z Kielc pod Opole, skąd pochodzi jego żona, to jeszcze mając dwoje małych dzieci, własną firmę na głowie, mógł liczyć na to, że chyba tylko jakiś cud spowodowałby, że on w ogóle znajdzie czas na jakąkolwiek, nawet prywatną(!), wycieczkę w góry! Tak więc, po zrobieniu przez niego Kursu Wspinaczki Skałkowej, kilku jego prywatnych wypadach, także zimą, w Tatry - rezygnacja Adama z funkcji kierownika filii w Kielcach była oczywistą oczywistością, jak mawia klasyk  8).

Błażej z kolei, po wejściu na Gerlach, miał być moim partnerem wspinaczkowym… Nic z tego nie wyszło, aczkolwiek trochę sprzętu kupiliśmy, gdzieś tam na Jurze „obejrzeliśmy” skałę… Ciągle jednak nasze dziewczyny patrzyły na nas z niedowierzaniem i… miały rację! Poszło o czas, jak i o pieniędze. Jak ktoś tu nie ma auta, a udziela lekcji gry na gitarze w kilku śląskich miastach, prowadzi lekcje salsy, także w kilku miastach, w końcu jest DJ’em na salsotekach no i głównym twórcą i administratorem największego, śląskiego portalu o salsie, to raczej w połączeniu z prowadzeniem nocnego trybu życia, absolutnie wyklucza to, aby regularnie chodzić na ściankę, będąc wypoczętym, nie mówiąc o taternictwie… Jego rezygnacja z funkcji kierownika filii w Katowicach jak i zastępcy dyrektora także była przesądzona.

I tak to, Moi Drodzy Sympatycy COG, wygląda. Oczywiście Sudety w sierpniu, Tatry we wrześniu (akcje weekendowe w Tatrach cz. III, ostatnia) jak i sztandarowe w tym roku Bieszczady w październiku, odbędą się i zostaną ogłoszone w tradycyjny sposób. Nie mniej czekamy do końca października na kilka osób, które chciały by później pokierować tą organizacją. Zachęcamy do kontaktu i zapraszamy do współpracy!  :)
« Ostatnia zmiana: Grudzień 12, 2014, 12:24:15 wysłana przez Admin »