Autor Wątek: Podsumowanie wyprawy w Góry Stołowe, 24-26 sierpnia  (Przeczytany 1215 razy)

Maciek

  • Administrator
  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 67
    • Zobacz profil
    • Email
Podsumowanie wyprawy w Góry Stołowe, 24-26 sierpnia
« : Wrzesień 01, 2012, 10:24:28 »
Dolny Śląsk reklamuje się na ulicznych billboardach jako miejsce, które nie da się opowiedzieć, a trzeba je zobaczyć… coś w tym jest. Zanim przejdę do opisu samych tras jakie przeszliśmy w Górach Stołowych, najpierw kilka istotnych spostrzeżeń, dookoła gór, albowiem nie tylko „Droga Stu Zakrętów” zasługuje na uwagę i pochwałę.

Zjeżdżając z obecnie już płatnej autostrady A4 na drogę krajową nr 46 uświadamiamy sobie, że są w tym kraju jeszcze drogowcy, którzy potrafią zrobić porządnie drogę… znakomite oznakowanie, świetnej jakości asfalt, ciekawe profile łuków. Dojeżdżając do przepięknej Nysy mijamy liczne pola, ale i mniejsze urocze miasteczka, zadbane gospodarstwa, wszędzie czysto i schludnie. Kolorowo i spokojnie. Oczywiście grzechem byłoby nie zatrzymać się w Nysie… toteż ja, Marysia, jak i nasi znajomi Michał z Eweliną – zrobiliśmy. Pizza na rynku połączona ze spacerem mogłaby trwać godzinami… Jadąc dalej do Kłodzka, cały czas DK 46, miejscami robi nam się ekspresówka. Bardzo ciekawie wyglądają łuki, wzniesienia, Złoty Potok, no i okolice Gór Bardzkich i Złotych, przez które przebija się nasza droga. Cały czas świetnie utrzymana nawierzchnia. W końcu trasa wie się wewnątrz gór… to trzeba zobaczyć i dodam od siebie, poczuć! Coś fantastycznego!  8).

Jadąc dalej, nocą, wbijamy się na DK nr 8, która  wiedzie nas z majestatycznego Kłodzka przez Duszniki do Kudowy. Kolejna miła niespodzianka. Jak ktoś kocha górskie drogi, to będzie zadowolony. Trasa poprowadzona pomiędzy Górami Stołowymi a Górami Bystrzyckimi powinna być wizytówką dobrze zaprojektowanej górskiej trasy tranzytowej! Tak, tam jeżdżą TIR-y! Ach, budowniczy „Zakopianki” dobrze żeby to zobaczyli.

Sama Kudowa – Zdrój jest urocza. Pięknie położona miejscowość, koło… Pragi (pełno drogowskazów do stolicy… Czech  :D). Bardzo ładna, zadbana zabudowa, ciekawa architektura, kolorowe sklepy, dużo zieleni pomiędzy domkami, drzewa, Park i Dom Zdrojowy wraz Pałacykiem są bardzo ładne i niezwykle eleganckie. Natrafiliśmy też wieczorem na jubileuszowy, bo 50 Festiwal Moniuszkowski! Baza gastronomiczna i menu – znakomite! Nasz nocleg – bez zarzutu. Polecam(y)!.

W końcu nadeszla wiekopomna chwyla. Sobotni poranek nie zapowiadał się imponująco. Południowe części Gór Stołowych  stały dla nas otworem. Sporo szybko poruszających się ciemnych chmur, gwarantowało na pewno silny wiatr wyżej. Jednak już po godzinie chmury jakby zniknęły, przewiało je lub same się rozbiły  :). Jadąc pierwszy raz w życiu „Drogą Stu Zakrętów” (z niem. Heuscheuerstraße) zapomniałem całkowicie o trasie z Zakopanego czy Bukowiny na Palenicę (Morskie Oko) nie mówiąc dalej do Popradu. To nie Tatry. To nie Karpaty. To była Światowa Premiera (Die Welt Premiere) na najbardziej wymagającej trasie w całych Sudetach! Trasie, która przez stała się symbolem sportów motorowych, rajdów. Bardzo, ale to bardzo dostojnie, początkowo na trzecim(!) biegu podziwiałem niemiecką myśl inżynierską, kunszt i geniusz. Duży szacunek. Zakręty, ich ilość, oznaczenie, pętlicowe czy półpełne zamknięcie, a także pochyłość na łukach wymagają ogromnej uwagi i bardzo, bardzo precyzyjnego operowania gazem i skrzynią biegów. Mimo tak małej prędkości, jadąc z Kudowy na Przełęcz Lisią… czułem się jak na rajdzie. Tego trzeba osobiście doświadczyć. Poezja ruchu!  ;D

Zatrzymujemy się na parkingu na Lisiej Przełęczy… Szok! Parking prawie pusty. Na pewno darmowy. Upewniamy się czy to tu. Nie ma mowy o pomyłce. Oznakowanie niebieskiego, jak i innych szlaków, w Górach Stołowych jest WZORCOWE!!! 
Zauważmy, tablice, że jesteśmy w Parku Narodowym Gór Stołowych. Szukamy budki w biletami. Znajdujemy ładną drewnianą wiatę, czyste stoliki i krzesełka dla turystów. Puste kosze na śmieci. Wniosek, a było już po 10:00 – wejście do tego Parku Narodowego jest… darmowe!

Niebieski szlak prowadzi nas tuż przy, a miejscami wprost po krawędzi gigantycznych urwisk skalnych. Na pierwszy ogień, monstrualny Narożnik (849 m n.p.m.). A jakie widoki z niego… Góry Bystrzyckie, Sowie, a dalej, kto wie..? Kilka fotek, coraz mniej chmur, coraz więcej słońca robi się ciepło, dajemy dalej. Ścieżka prowadzi a to po głazach, a to po korzeniach, a to po płytach. W końcu Kopa Śmierci. Robi wrażenie, drogi wspinaczkowe na nią i obok niej na sąsiednie urwiska, też. Piękne przewieszki, a jakie okapy…

Widoki stają się coraz ciekawsze i rozleglejsze. Pojawia się za nami rodzina z dziećmi a potem jakaś sama dziewczyna w naszym wieku. Stale się mijamy, robi sporo zdjęć. I słusznie bo ściany i widoki cudne, ale także roślinom, co ciekawe. Dochodzimy do słynnych Skał Puchacza. I to jest to. Taka namiastka Eigeru. Piękne, pionowe ściany tworzą przepiękny, łukowy amfiteatr. Stoimy na szczycie jednej z nich. To bardzo eksponowane miejsce. Ostrożnie ze zdjęciami. Przechodząc przez Mostową Wodę  widać, że istotnie las jakby ciemniał. Bardzo ciekawe krzewy, rośliny, dziwnie pojawiające się strumyki pomiędzy jakby ułożonymi kamieniami, dużo mchów, porostów. Nigdzie takich nie widziałem do tej pory. Zauważymy piękne kolorowe motyle i ptaki… Robi się ciekawie.

Idziemy dalej zielonym szlakiem przez Urwisko Batorowskie (szlak leci nieco dalej od krawędzi), Skałę Józefa, by potem żółtym szlakiem przez bardzo ciekawie ułożoną Drogę Krzyżową i kapliczkę Św. Anny dojść do Batorowa. Wieś ta jakby na końcu świata ma zaskakująco dobrze rozwiniętą sieć warsztatów blacharskich. Tam robimy dłuższy odpoczynek, dużo jemy i pijemy.  :P

Następnie idziemy ciekawym Wąwozem Cygańskim, gdzie potem żółty szlak wchodzi w samą „paszczę lwa” słynne Skalne Grzyby. Dużo, dużo wyższe, o wiele bardziej strzeliste niż na Jurze, skały są jedną z ikon i symboli Gór Stołowych. Robiliśmy zdjęcia jak oszalali. Mimo zakazu przymierzyłem się do kilku ścianek, właściwie to ścian  ;). Niektóre ostre jak żyleta, cudne profile. Wielbłądy, Pielgrzymy i inne ostańce mają bardzo wymyślne kształty i różnią się budową warstw, układem płyt skalnych. Sporo drzew. Dochodzimy do kolejnego rozwidlenia szlaków, które, jak to w Górach Stołowych, jest wzorcowo oznaczone. Do tego drewniana budka, ławki i kosze. Cywilizowany Świat. Następnie wracając na Lisią Przełęcz żółtym szlakiem przechodzimy częściowo przez Wielkie Torfowisko Batorowskie, gdzie super opisana ścieżka dydaktyczna, pięknie posadowiona na belkach w bagnie kładka, która szliśmy. Ona się nieco trzęsie..!  :o

Następnie przez Skalną Furtę dochodzimy do Białych Skał. Duże ostańce, ciekawe widoki, bardzo odważnie poprowadzona trasa, duża różnica wysokości na krótkim odcinku. Znakomite ścieżki dydaktyczne, geoparkowe lekcje geologii, niestety nie mamy już czasu, może innym razem. Od choćby Wisząca Skała jest tego warta!

Następnego dnia, po mszy w ładnym kościele Św. Katarzyny w Kudowie udajmy się na przełęcz YMCA, gdzie jesteśmy sami, a dzień wcześniej było sporo aut. Nocne i poranne opady już ustały, ale jest ślisko i nie ma chętnych obejrzeć czołową wizytówkę, chyba najważniejszą w Górach Stołowych – słynne Błędne Skały. My jak turyści czeszemy łagodnie poprowadzoną w bardzo wysokim, głównie świerkowym lesie, ścieżką z niebieskimi znakami. Jest dość wilgotno i nieco tajemniczo. Co chwilę wyłaniają się różne skały. Dalej już wraz z Czerwonym Szlakiem z Kudowy robi coraz bardziej stromo i wąsko. Kilku turystów z Niemiec i Czech. Dochodzimy na górny parking, gdzie można dojechać, ale za opłatą, autem Drogą Aleksandra. I właśnie Błędne Skały są tym obszarem w Parku Narodowym, gdzie pobierana jest opłata, ale to tylko 6 zł. Skalne Siodło, Stołowy Okręt, Dwunożny Grzyb, Kasa, Kurza Stopka (symbol Gór Stołowych, jej  wizerunek jest na bilecie wstępu) Długi Pasaż (cudo!) i Przesmyk Liczyrzepy (oj, ciasno tam!) oraz Furtka to skały, które trzeba samemu poczuć, zobaczyć, zachwycić się nimi warto. Czerwony Główny Szlak Sudecki jest tego warty! Esencja geologii, źródło fascynacji 30 mln lat ewolucji naszej planety. Jej świadkowie. Błędne Skały. Pozycja obowiązkowa!

Na zaś zostały nam Północne Części Gór Stołowych wraz ze Szczelińcem Wielkim – najwyższą górą tych gór (919 m n.p.m.), schronisko pod nim, a także Droga nad Urwiskiem z Radkowskimi Skałami. Jedno jest pewne, warto tam wrócić! Trzeba. Zapraszamy do naszej galerii. Koniecznie zobaczcie te zdjęcia!  :)
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 12, 2012, 06:47:13 wysłana przez Maciek »

stasiu

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 3
    • Zobacz profil
Odp: Podsumowanie wyprawy w Góry Stołowe, 24-26 sierpnia
« Odpowiedź #1 : Kwiecień 13, 2018, 02:28:30 »
Piękna wyprawa , gratuluje :)
Znajdź odpowiedni krem na cellulit . To koniec Twoich problemów.